« Felix, Net i Nika oraz Teoretycznie Możliwa Katastrofa - fragment 3 | Home | Felix, Net i Nika oraz PaÅ‚ac Snów - fragment 1 »

Felix, Net i Nika oraz Teoretycznie Możliwa Katastrofa - fragment 4

2009/01/20

FNiN TMK okladkaPrzez całą drogę tramwajem numer 4 Nika patrzyła tylko w okno. Nikt nie odzywał się słowem. Felix wymieniał spojrzenia z Netem, ale obaj nie mieli pojęcia, co mogliby powiedzieć.
Koło Domów Centrum tramwaj zatrzymał się między przystankami.
- Zobaczcie, znowu jakaś kolejka - zauważył Net. Kolejka do Juniora wiła się przez prawie sto metrów. Przez drugie drzwi w równych odstępach czasu wychodzili ludzie z tekturowymi pudełkami. Felix wyciągnął z plecaka małą lornetkę i przyłożył do oczu.
- “Relaks” - PrzeczytaÅ‚ napis na pudeÅ‚ku.
- Może jakaś stara, lampowa konsola do gier? - zastanowił się Net.
W tym momencie otworzyły się drzwi. Ludzie, narzekając pod nosem, zaczęli wysiadać.
- Znów dzień pieszego pasażera? - zapytała jakaś kobieta i z trudem podniosła ciężkie siaty.
Wysiedli wprost na jezdnię, między idących
- Warszawa bez korków - zauważył Felix. - Niesamowite?
Gdy skręcili w boczną uliczkę, Felix zauważył sklep papierniczy.
- Mógłbyś kupić sobie długopis - powiedział do Neta. - Nie mogę patrzeć, jak mi niszczysz pióro.
Net wzruszył ramionami i skręcił do wejścia.
- Powstrzymaj siÄ™ od pytaÅ„ w stylu “Czy jest globus Polski?” - poprosiÅ‚ jeszcze Felix. - I tak za bardzo rzucamy siÄ™ w oczy.
- Spox - Net uniósł uspokajająco rękę. - Nie zrobię trzody.
Wnętrze sklepu papierniczego wyglądało, jak po przejściu małego tornada, które wyssało niemal cały towar, pozostawiając jednak nienaruszone meble i koafiurę sprzedawczyni. Na jednym z regałów leżały różnokolorowe zwoje krepiny. Obok stały bloki rysunkowe. Ktoś zadał sobie wiele trudu, ustawiając je tak, by zajmowały jak najwięcej miejsca. Górna półka przeszklonej gabloty była zapełniona setką identycznych temperówek, na dolnej stały w równych rządkach kleje Lepkol z odłażącymi etykietami. W zasięgu wzroku nie znajdowało się nic więcej.
Sprzedawczyni zdawała się nie zwracać uwagi na przyjaciół. Siorbała zimną kawę z wysokiej szklanki. Przy każdym łyku dźwięczała łyżeczka zanurzona w pokrywających dno szklanki fusach.
- Tu jest po prostu… - Net szukaÅ‚ wÅ‚aÅ›ciwego sÅ‚owa - totalitarnie… Ja chcÄ™ wracać.
Sprzedawczyni obrzuciła ich niechętnym spojrzeniem. Net ze słabnącą nadzieją wodził wzrokiem po pustych półkach.
- Czy są notatniki A4 na spiralce? - spytał wreszcie.
- Nie ma - odparła sprzedawczyni.
- A zeszyty w kratkÄ™?
- Nie ma.
- To może w linię, albo gładkie?
Kobieta pokręciła głową.
- To co w ogóle jest? - jęknął Net.
- Ja jestem! - Sprzedawczyni zaczynała się denerwować. - Przyszliście sobie tu żartować?! Może zeszyty w kółka chcecie?
- Nic z tych rzeczy - wtrącił się Felix. - Potrzebujemy jakiegoś papieru i czegoś, czym da się po nim pisać.
Sprzedawczyni wstała i rozejrzała się po półkach. Sięgnęła po jeden blok, potem zawahała się chwilę i schyliła się pod ladę. Wyciągnęła stamtąd pudełko farb akwarelowych.
- W zeszłym tygodniu były ołówki - wyjaśniła. - Ale już sprzedałam, nawet połamane.
Net zapłacił. Podziękowali i wyszli.
- To chyba papier ekologiczny - Nika nachyliła się nad blokiem. - Robią go z makulatury.
- NiedokÅ‚adnie zmielili tÄ™ makulaturÄ™. - Net przyjrzaÅ‚ mu siÄ™ z bliska. - Tu sÄ… caÅ‚e sÅ‚owa: “przewodnia siÅ‚a”. To chyba z podrÄ™cznika do fizyki. A tu z elementarza: “piÄ™ciolatka”. - ObróciÅ‚ blok do góry nogami. - A co to jest “kraj rad”? Taki kraj, który innym udziela rad?
- Pewnie miaÅ‚ być “kraj radosny” - zastanowiÅ‚ siÄ™ Felix - tylko “sny” siÄ™ zgubiÅ‚y podczas tego caÅ‚ego mielenia.

<< Powrót do Felix, Net i Nika oraz Teoretycznie Możliwa Katastrofa