« Felix, Net i Nika oraz Teoretycznie Możliwa Katastrofa - fragment 2 | Home | Felix, Net i Nika oraz Teoretycznie Możliwa Katastrofa - fragment 4 »

Felix, Net i Nika oraz Teoretycznie Możliwa Katastrofa - fragment 3

2009/01/20

FNiN TMK okladkaMinutę później, uchylone dotąd drzwi, otworzyły się na całą szerokość i stanęła w nich Nika w koszuli nocnej. Była blada i wystraszona.
- Dżizas! - Net usiadł na łóżku, o mało nie zwalając na podłogę minikomputera. - Wyglądasz, jak duch! Czemu nas straszysz?
- Musicie to zobaczyć. - Dziewczyna wskazała niepewnym gestem swój pokój. Chłopcy zerwali się z łóżek i wybiegli na korytarz. Wolno podeszli do pokoju Niki. Po suficie pełgała błękitna poświata, której źródło musiało znajdować się za oknem.
- Nie… - jÄ™knÄ…Å‚ Net.
Wolno przekroczyli próg. Nika postępowała tuż za nimi. Krok za krokiem podeszli do parapetu i wyjrzeli. Wstrzymali oddech, w napięciu patrząc w dół. Na środku podjazdu, na wprost drzwi stały trzy postacie, otoczone rozmytą kulą błękitnego światła. Wyglądało to trochę, jakby parował z nich fosforyzujący gaz. Wiatr poruszał ubraniem postaci, ale nie miał wpływu na kulę.
- Ja ciÄ™ krÄ™cÄ™… - Net zacisnÄ…Å‚ palce na parapecie. - Nie da nam spokoju…
- Zamknęliśmy drzwi na zamek? - zapytała
- Nie schodzę na dół sprawdzać - oświadczył zduszonym głosem Net. Z trudem oderwał dłonie od parapetu.
Postacie tymczasem zaczęły się rozmywać i zniknęły. Przyjaciele stali jednak nadal nieruchomo, wpatrując się w ciemny podjazd.
(…)
Za oknem błysnęło i w tym samym momencie grzmot zatrząsł domem, jakby tuż obok wybuchła bomba. Przyjaciele odruchowo schylili się. Poczuli, jak włosy na głowie unoszą im się nagle naelektryzowane.
- Walnęło w latarnię - powiedział po chwili Felix.
- To będzie ciężka noc - przyznała Nika.
Felix zestawił Składaka na podłogę. Nika otworzyła drzwi, a Felix, poruszając joystickami na zdalnym sterowaniu, wyjechał pojazdem przez próg. Pojazd zeskoczył ze schodów i miękko opadł w błoto obok sosny. Nika zamknęła drzwi i przekręciła zamek.
Składak zabuksował kołami w błocie, zarzucił tyłem i ruszył krętą drogą.
- Odbieram sygnaÅ‚ - ucieszyÅ‚ siÄ™ Manfred. - To jest jak ta gra komputerowa…
- Tyle, ?e jak wpadnie do rowu, to trzeba b?dzie i?? i go wyci?ga? naprawd? - mrukn?? Felix, skupiaj?c si? na sterowaniu. - W ?yciu nie ma funkcji undo.
Zza jego pleców Net i Nika wpatrywali się w ekran. W świetle reflektorów było widać niewiele poza padającym deszczem. Felix musiał co chwilę zwalniać, by nie wypaść z drogi. Z poziomu kilku centymetrów świat, więc i droga, wyglądały zupełnie inaczej. Po trzecim wirażu Składak zarzucił tak, że Felix zdecydowanie zwolnił i toczył się teraz z prędkością idącego człowieka. Mimo dużych kół z głębokim bieżnikiem dwa razy pojazd prawie ugrzązł. Wreszcie skręcił w boczną szerszą drogę. Reflektory zgasły, żeby nie wzbudzić podejrzeń strażnika.
- TracÄ™ sygnaÅ‚… - zauważyÅ‚ Felix. Za oknem znów bÅ‚ysnÄ…Å‚ piorun i obraz na ekranie przesÅ‚oniÅ‚y mrówki. Nic nie pomogÅ‚o regulowanie czÄ™stotliwoÅ›ci.
- Może trafił go piorun? - podsunął Net.
- Chyba coÅ› siÄ™ dzieje… - odezwaÅ‚ siÄ™ Manfred. - TracÄ™ łączność z robotami przed domem.
Nika podeszła do okna, rozchyliła gałęzie i wyjrzała.
- Nic nie widać…
Błyskawice przecinały niebo co kilka sekund. W kolejnym rozbłysku wydało się jej, że w strugach deszczu widzi coś na samym końcu podjazdu. Zmrużyła oczy, ale niczego tam nie było. Nie chciała zapalać światła nad drzwiami - bała się, że naprawdę coś zobaczy. Nagle poczuła, że wkrótce coś się wydarzy. To uczucie było tak silne, że zamieniło się w pewność. Coś złego nieuchronnie musiało nastąpić, a chwila ta zbliżała się szybko. Nika nie powiedziała o tym jednak na głos. Postanowiła czekać.
- Wejdźmy na piętro - orzekł w końcu Felix. - Może będzie lepszy zasięg.
Chłopcy ze zdalnym sterowaniem weszli na górę, a Nika podeszła do okna. Ulewny deszcz rozchlapywał kałuże, sprawiając wrażenie ruchu. W świetle kolejnej błyskawicy znów wydało się jej, że coś widzi, ale gdy przetarła zawilgotniałą od oddechu szybę, stwierdziła, że podjazd jest pusty.
- Manfred - odezwała się do minikomputera na stole. - Niczego nie widzisz na podjeździe?
- Pusto. Za domem również. Nie wiem, jak za szopą, bo mam za mało robotów.
- Może być tak, że ja coś widzę, a roboty nie?
- Wtedy to się będzie nazywać przywidzeniem.
Nika zmarszczyła brwi i odeszła od okna. Zajęła się rozpalaniem w piecu. Dom trzeszczał od uderzeń wiatru i rosnących wciąż drzew. Przeczucie, że wkrótce coś się wydarzy stawało się coraz silniejsze.
- Chyba, że masz na myÅ›li postrzeganie pozazmysÅ‚owe… - odezwaÅ‚ siÄ™ niespodziewanie Manfred.
Nika poczuła niemiły chłód na plecach.
- Wiesz coś o tym? - zapytała.
- MógÅ‚bym ci dostarczyć wiÄ™cej danych, gdybym siÄ™ połączyÅ‚ z internetem, ale… wierzÄ™, że coÅ› takiego istnieje.
Dziewczyna zerknęła w stronę okna, ale nie mogła się zdobyć na to, by ponownie wyjrzeć. Przykucnęła przed paleniskiem i zapaliła suche zioła. Zajęły się od razu, wypełniając kuchnię aromatycznym dymem, który po chwili został wciągnięty do komina. Zamknęła żeliwne drzwiczki i wstała.
Chłopcy akurat zeszli z góry.
- Stamtąd jest jeszcze gorzej - oznajmił Felix.
Nika zastanawiała się, jak powiedzieć im o swoich niejasnych przeczuciach, ale oni byli zbyt zaaferowani misją Składaka. Przysiedli przy stole. Felix zaczekał, aż wszyscy będą widzieć mały ekranik i pchnął joysticki.
- ZepsuÅ‚o siÄ™? - Net próbowaÅ‚ wypatrzyć coÅ› w “mrówkach” na ekranie.
- Nic siÄ™ nie staÅ‚o - Felix przeÅ‚knÄ…Å‚ Å›linÄ™. - Mam nadziejÄ™… To pewnie tylko nagÅ‚y wzrost zakłóceÅ„.
Próbował poruszać anteną, by złapać kontakt. Net pomagał mu, przykładając do anteny metalowy śrubokręt, ale to tylko pogarszało sprawę.
Nika wolno cofała się od okna. Odwróciła się i zobaczyła kota. Sziedział przed piecem na klapie do piwnicy i lizał łapę. Dziewczyna przyglądała mu się chwilę. Potem sięgnęła po kurtkę i założyła ją powoli.
- Będziemy musieli wejść do piwnicy - powiedziała cicho.
Chłopcy spojrzeli na nią ze zdziwieniem. Miała trochę nieobecne spojrzenie, jakby część jej umysłu była gdzie indziej. - Oni tam cały czas są.
- Dżizas, przestań - poprosił Net. - I tak jest już dość horrorystycznie.
- Nie widzimy ich, ale oni tam sÄ…. StojÄ… przed domem.
- Żarty sobie robisz, prawda? - zapytał niepewnie Net, blednąc lekko.
- Myślę, że mamy jakieś trzy minuty na ucieczkę.
- Kto stoi przed domem? - Felix wyjrzał przez okno. - Nikogo nie ma.
- Nie widać ich - Nika jakby się ocknęła. Pokręciła głową. - Ale są tam. I nie tylko oni.

<< Powrót do Felix, Net i Nika oraz Teoretycznie Możliwa Katastrofa