« Felix, Net i Nika oraz Teoretycznie Możliwa Katastrofa - fragment 1 | Home | Felix, Net i Nika oraz Teoretycznie Możliwa Katastrofa - fragment 3 »

Felix, Net i Nika oraz Teoretycznie Możliwa Katastrofa - fragment 2

2009/01/20

FNiN TMK okladka- Zaczekajcie… - Nika stanęła przed czerwonym automatem z napisem “Komplant nawala? Użyj robala!”
- Przeczucie? - zapytał Net, widząc jej minę. - Ale my nie mamy żadnego komplanta, więc nie może nam nawalać.
Ubrany w żarówiastożółty kombinezon Chińczyk podszedł do automatu i przyłożył dłoń do metalowej płytki na przedniej ściance. Po sekundzie przed automatem pojawił się ekran z kilkoma rządkami napisów. Ekran, czy raczej prostokątny, niematerialny hologram wisiał chwilę kilka centymetrów przed przednią ścianą automatu, po czym znikł. Chińczyk, wyraźnie zadowolony, odszedł. Felix chwilę się zastanawiał, po czym podszedł do automatu i przyłożył dłoń do płytki. Po sekundzie pojawił się holoekran z napisem “Całkowita dysfunkcja komplanta. Brak reakcji na wszystkich kanałach. Konieczna pilna pomoc elektrologa. Sugeruję do tego czasu zainstalować robala”. Poniżej napis był powtórzony po angielsku i chińsku. Felix cofnął dłoń i napis
- No i masz! - westchnął Net. - Po co było sprawdzać? Teraz nadal nie wiesz, co to jest ten komplant, za to wiesz, że ci nie działa.
- Myślę, że nie działa, bo go nie mam - mruknął Felix. - Czy zauważyliście, że większość automatów nie ma żadnych przycisków, ani nawet ekranu? Ci wszyscy ludzie wiedzą, który automat do czego służy i potrafią z nich korzystać.
W tym momencie na tackę z przodu urządzenia wypadła mała, czarna torebka.
- Niech zgadnę: robal? - Net sięgnął po nią. Była miękka w dotyku i nieprzezroczysta. Przypominała małą poduszeczkę wypełnioną żelem, w którym pływał kawałek gumy. - Tak za friko?
- Może kogoś spytać? - zaproponowała Nika.
Net zważył w dłoni czarną torebkę. Trącił ją kciukiem i uniósł brwi.
- Zobaczymy, co tam siedzi. - Sięgnął drugą ręką i rozerwał na perforacji. Z wnętrza wypłynęło trochę żelu, potem w otworze pojawiły się dwa czarne druciki. Po chwili okazało się, że to czułki, bowiem były przymocowane do czarnej, owadziej głowy.
- Faktycznie robal - przyznał Felix.
Z torebki wyłoniła się zanurzona w płynnym żelu, płaska, czarna larwa z kilkunastoma parami małych nóżek. Nika zmarszczyła nosek. Robal rozejrzał się, po czym? wyskoczył na dłoń Neta. Net wzdrygnął się, ale było za późno. Trzycentymetrowy owad wślizgnął się pod mankiet bluzy, zostawiając za sobą wilgotny ślad.
- Łaaa! - wrzasnął Net, wymachując ręką. Felix i Nika patrzyli na to osłupiali. - Idzie mi po łokciu! - Net podskakiwał w miejscu. - Zamordujcie go!
Przyjaciele rzucili się, próbując mu pomóc. Felix zaczął okładać ramię Neta dłońmi.
- Auć! Za mocno! Wyżej! Dżizas! Włazi mi na plecy!
Nika zaczęła klepać go po plecach, ale to nic nie pomogło.
- Nie ruszaj się! - krzyknął Felix i zamachnął się plecakiem. - Siedzi ci na karku.
- Chcesz mnie nim walnąć w głowę? - zapytał z przestrachem Net. Sięgnął na kark i spróbował złapać robala, ale ten był śliski. - O matko! Przyssał się!
W tym momencie znieruchomieli, bowiem zdali sobie sprawę z tego, że wokoło zaczyna się gromadzić tłumek gapiów. Ludzie patrzyli na nich, oczekując chyba, że to dopiero początek.
- Uśmiechaj się - szepnął Felix.
- Mam pijawkę na karku - syknął Net. - Odczep ją, to się uśmiechnę.
- Komplant mu się zepsuł - wyjaśnił głośniej Felix, unosząc rękę. - Sytuacja opanowana.
Ludzie pokiwali głowami ze zrozumieniem, nawet współczuciem i zaczęli się rozchodzić.
- Teraz łaskawie weź swojego multitoola - powiedział wolno Net, stojąc z nienaturalnie pochyloną głową - otwórz odpowiednią końcówkę i to ze mnie zdejmij.
- Zaczekajcie - poprosiła Nika. - Ci wszyscy ludzie wyglądali, jakby sytuacja nie była wcale niezwykła.
- Znieczulica społeczna! - krzyknął roztrzęsiony Net.
- Ale może… wszystko jest OK?
- Przełożę to na twój kark i dokończymy tę rozmowę, co? - dyszał Net. - Zdejmijcie to, bo zaraz zwariuję!
Felix wyciągnął z plecaka multitoola i dwoma ruchami przekształcił go w kombinerki.
- Schyl się - powiedział i przymierzył się do uchwycenia robala.
- Stop! - krzyknął nagle Net, a Felix zamarł z kombinerkami o centymetr od owada. - Coś widzę… Kolory…
- Pewnie jest jadowity. - Felix z przejęciem ponownie spróbował uchwycić robala.
Net odskoczył i wyprostował się. Zamrugał oczami.
- Łał… - westchnął, rozglądając się. - Po prostu… łał!
- Co? - zapytała zaniepokojona Nika.
- Łał! - powtórzył Net, wodząc wzrokiem po ścianach budynków i niebie.
- Przestań łałać i mów co jest grane! - zażądał Felix, wciąż ściskając w dłoni kombinerki.
- Teraz dopiero widzę… Te automaty nie mają napisów, ani przycisków. - Net wskazał rząd kolorowych maszyn. - Ale ja je widzę! Na każdym z nich są kolorowe, animowane reklamy. Jak na któregoś spojrzę, pojawia się informacja, co sprzedaje i cena. Ten tutaj - wskazał najbliższy - sprzedaje sok z wiśniogron, tamten batoniki energetyczne, a następny rezerwuje fluskaki. Cokolwiek to są, te fluskaki. Ten duży za nim to pożyczalnia wymiękaczy do spodziewanek, a na końcu stoi trzepator łyżosnurfli.
- Jak to: widzisz? - zapytał Felix.
- Dzięki temu - Net wskazał kciukiem kark. - Ten robal to właśnie komplant, a dokładniej mówiąc zapasowy komplant.
- Więc to jest… jakiś mechanizm? - Nika przyjrzała się z niesmakiem robalowi.
- Biomechanizm - sprecyzował Felix. - Ale co to jest ten komplant?
- Komplant to taki komputer osobisty - wyjaśnił Net mrugając kilka razy prawym okiem. - Komputer zminiaturyzowany do wielkości ziarnka piasku i… wszczepiony do mózgu. Skrót od komputerowy implant. Jak się zepsuje, to trzeba przyczepić robala z zapasowym.

<< Powrót do Felix, Net i Nika oraz Teoretycznie Możliwa Katastrofa