« Felix, Net i Nika oraz Gang Niewidzialnych Ludzi - fragment 4 | Home | Felix, Net i Nika oraz Teoretycznie Możliwa Katastrofa - fragment 2 »
Felix, Net i Nika oraz Teoretycznie Możliwa Katastrofa - fragment 1
2009/01/19
Robiło się ciemno. Felix zapalił latarkę i założył ją na ucho. Wyciągnął z kieszeni multitoola i zaczął nim dłubać w szczelinie. Rozległo się skrzypnięcie i w stalowym słupie otworzyła się klapka. Przyjaciele zajrzeli Felixowi przez ramię. Wewnątrz wnęki żarzyła się zielona lampka. Obok była druga lampka, ciemna, i duży przycisk.
- Niczego nie dotykaj - poprosił Net.
- Nie mogę się powstrzymać - odparł Felix, dotykając przycisku.
- To chociaż go nie wciskaj.
- To silniejsze ode mnie… - Felix wcisnął przycisk.
Wewnątrz coś szczęknęło i zaskrzypiało. Zielona lampka zgasła, a zapaliła się czerwona. Ziemia zadrżała. Przyjaciele odruchowo się schylili.
- No to po nas - szepnął
Pieniek, wystający z mchu kilka kroków dalej, uniósł się, wyrywając korzenie z ziemi. Znieruchomiał dopiero na wysokości dwóch metrów. Przyjaciele skierowali światło latarek w tamtą stronę i ujrzeli, że został wypchnięty do góry przez stalowe pudło wielkości budki telefonicznej. Wolno podeszli bliżej. Powierzchnia metalu nie była zardzewiała, ale nosiła liczne ślady długiego przebywania w wilgoci. Rozległ się pojedynczy dzwonek i w pudle pojawiła się pionowa szczelina świecąca słabą żółcią. Przyjaciele odskoczyli, przestraszeni. Szczelina rozszerzyła się tworząc wejście. Towarzyszyło temu skrzypienie dawno nie konserwowanego mechanizmu.
- Winda - stwierdził Felix.
- Extra - przyznał szybko Net. - Wrócimy tu jutro, jak będzie jasno, i zbadamy to dokładniej.
Felix zajrzał do wnętrza windy.
- Zapuszczona, ale w dobrym stanie - ocenił.
- Chyba nie myślisz, że ja tam wejdę? - Net wzdrygnął się na samą myśl. - Bez szaleństw, stary…
- Możesz tu zaczekać - powiedziała wolno Nika.
- Tu? - Net rozejrzał się z niepokojem. - Sam? Ty też chcesz tam wejść?
- I tak już będzie afera…
- Ale ja nie mówię o aferze! Mówię o wchodzeniu do… niewiadomoczego!
- Podaj Manfredowi naszą pozycję - powiedział spokojnie Felix. - W razie czego będą wiedzieli, gdzie nas szukać.
Net spojrzał na niego ze złością.
- Ty już zakładasz, że ja tam tak czy inaczej wejdę? - zapytał.
- Tak sądzę. - Felix wzruszył. - Zawsze narzekasz, a potem i tak wchodzisz.
- W zasadzie… - Net zmarszczył brwi - mogę sobie darować etap narzekania.
Wyciągnął z plecaka minikomputer i otworzył go.
- No nareszcie - odezwał się Manfred. - Mniemam, że skoro mnie wywołaliście, to nie dla chęci pogawędki, tylko dlatego, że jestem niezbędnie potrzebny… Ho, ho, ho, co ja widzę… - Kamera nad ekranem odwróciła się. - Noc, winda w środku lasu… I trójka dzieci, które zamierzają z niej skorzystać. No jasne. Chcecie, żebym w razie czego powiadomił rozsądniejszą część ludzkości, gdzie szukać waszych zwłok?
- Coś w tym stylu - przytaknął Net. - Felix przeczyta ci naszą pozycję…
- Już ją ściągnąłem. Mam tego GPSa w zasięgu łączności bezprzewodowej. Kocham te nowe standardy! Za parę lat będę sobie mógł porozmawiać z czujnikiem ciśnienia w oponie samochodu przejeżdżającego obok… Zsynchronizowałem się z resztą mojej osoby, więc możecie bezpiecznie wchodzić do tej windy. Ściślej mówiąc… mogę zagwarantować jedynie, że wasze trumny nie zostaną zakopane puste…
- Dzięki, że nas podtrzymujesz na duchu - skwitował Felix. - Pogadamy, jak wrócimy na powierzchnię.
Net schował minikomputer do plecaka i powiedział:
- Boję się, że zjeżdżając zobaczymy coś strasznego, a winda i tak będzie musiała dojechać na sam dół…
- Tam na dole rozglądajcie się po ziemi - rzucił Felix, wchodząc do kabiny. - Chociaż nie sądzę, żeby to zaminowali, jednocześnie pozostawiając działającą windę. Oni mieli nadzieję tu wrócić.
- Skąd ta pewność? - Net zatrzymał się nagle na dwa kroki przed windą.
- Niemcy nie minowali swoich instalacji tylko je wysadzali - wyjaśnił Felix. - Chodziło o zniszczenie pozostawionych urządzeń i dokumentów. Każdą minę da się przecież rozbroić.
- No nie wiem, czy mam aż tak duże zaufanie do twojej wiedzy historycznej…
Wszedł jednak do windy. Teraz przyjaciele stali stłoczeni w ciasnej kabinie ociągając się z naciśnięciem przycisku. Na zewnątrz panowała już noc.
- Zróbmy to razem - zaproponowała Nika, kładąc palec na dużym, czarnym przycisku.
Chłopcy przytaknęli i położyli swoje palce obok.
- Na trzy - powiedział Felix. - Raz, dwa…
- Był taki kawał - szepnął drżącym głosem Net. - Jakie jest ostatnie zdanie wypowiadane w życiu przez różnych ludzi. Elektryk mówił “Co to za kabelek?”, kierowca “Ten zakręt nie jest wcale taki ostry”, a entomolog “Ten gatunek stonogi afrykańskiej chyba nie jest jadowity”. W naszym przypadku zdanie brzmi “Zróbmy to razem”.
- … trzy - dokończył Felix.
Wspólnie wdusili przycisk i wstrzymali oddech. Drzwi, skrzypiąc, zasunęły się wolno. Zasunęła się też wewnętrzna krata. Chwilę nic się nie działo, tylko słabe, żółtawe światełko sączyło się z sufitu.
- Przynajmniej nie mamy klaustrofobii - stwierdziła Nika.
- To się zawsze jeszcze może wykształcić - odparł Net.
Kabina drgnęła i zaczęła wolno zjeżdżać w dół. Metalowa obudowa, która uniosła pieniek, wjechała tylko na dwa metry pod ziemię. Potem kabina, wykonana ze stalowych krat o drobnych oczkach, zjeżdżała samotnie przez betonowy szyb, popiskując kółkami. Po kilku sekundach beton się skończył. Pozostały tylko prowadnice na stalowych kratownicach i ciemność podziemnej przestrzeni. Latarki nauszne były zbyt słabe, by przebić mrok. Felix sięgnął do plecaka i wyciągnął mocniejszą latarkę. Dopiero jej światło dotarło do ściany.
- Łał… - szepnął z nabożeństwem Net, zapominając, że powinien się bać.
Ściana była odległa o jakieś pięćdziesiąt metrów. Nagle w dole coś chlupnęło i poczuli w butach wodę.
- Woda! - wrzasnął Net. - Toniemy!
- Stanęliśmy! - krzyknął Felix łapiąc przyjaciela za ramiona i potrząsając nim. - Jesteśmy na dole!
Faktycznie winda znieruchomiała, gdy mieli wodę po kostki. Krata odsunęła się na boki, a wraz z nią drzwi zamykające dostęp do szybu na tym poziomie. Ostrożnie wyszli z kabiny w ciemność.
- Gdyby wody było więcej… - Nika przełknęła ślinę i nie dokończyła.
- Czekajcie - powiedział Felix. - Jak wzburzymy wodę, podniesie się muł. Tak przynajmniej widać dno.
Spojrzeli pod nogi. Poza podwodną chmurą mułu, którą wzbili, widać było płaską podłogę.
- Myślicie, że ktoś tu może być? - Net rozejrzał się, próbując przeniknąć mrok, ale jednocześnie bojąc się tego, co może zobaczyć.
- Co ty! - zaprzeczył szybko Felix. - Po sześćdziesięciu latach?
- Z taką samą pewnością mówiłeś kiedyś “Na tym strychu nie ma duchów, to tylko gołąb.” A potem mieliśmy Straszny Dwór i Milczenie Owiec w jednym.- Możesz zostawić ten temat? - poprosiła Nika. - Wolę o tym rozmawiać na słonecznej plaży, albo gdziekolwiek indziej, byle nie tu.
Felix omiatał latarką otoczenie. Wątły promień światła wychwytywał z mroku betonowe klocki i stalowe kratownice, sterczące z wody.
- Czyli jest tu bezpiecznie? - Net dotknął wyrastające z ziemi kratownicy. Coś skrzypnęło i kratownica zaczęła się przechylać, wolno, ale coraz szybciej.
- Coś włączyłem - jęknął.
Chwilę później nastąpił potężny plusk, a po nim drugi, słabszy. Echo odbiło się kilka razy od niewidocznego w górze sklepienia i zapadła cisza.
- Przerdzewiała - powiedział po chwili Felix. - Dotknąłeś jej i pękła.
- Co ty robisz? - zapytała Nika, oglądając się za siebie.
Net gramolił się z wody.
- Pięknie! - powiedział, oglądając przemoczone ubranie. - Po prostu pięknie! Ja nie wiem, czy nie wolę na wakacje polecieć ze starymi do Grecji…
- Niczego więcej już nie dotykaj. - Felix poświecił. - Ta baza jest niewykończona - powiedział wolno.
- Extra! - Net kichnął dwa razy i wytarł nos mokrym rękawem. - Wykończy nas niewykończona baza.
Felix zaświecił nieco ponad głowami przyjaciół i zawołał:
- Chodźcie, ale patrzcie pod nogi.
Wolno ruszyli w kierunku ziejących pustką otworów okiennych nad prostokątnym wylotem tunelu. Na ścianach widać było różnego koloru linie i pasy - poziom wody musiał się zmieniać w różnych porach roku. Najwyższa linia znajdowała się prawie dwa metry nad ziemią.
Dotarli do wąskich schodów prowadzących w górę. Chlupiąc przemoczonymi butami ostrożnie weszli po nich do sterowni, suchej, ale równie niewykończonej co reszta.
- Nie zdążyli zamontować reszty urządzeń. - szepnął Felix. - Z jakiegoś powodu tego wszystkiego nie zniszczyli…
Panel sterowania, zajmujący całą szerokość sterowni, pełen był otworów i wystających z nich wiązek kabli. Poza tym stała tu tylko stalowa szafa, nie było nawet krzeseł.
- Czy możemy już wracać? - zapytał z nadzieją w głosie Net.
- Też wolałabym już być w hotelu - Nika opatuliła się szczelniej kurtką. - Strasznie tu zimno…
- Zbierajmy się - Felix jeszcze raz omiótł wzrokiem wnętrze sterowni. - Z powierzchni zadzwonimy do mojego taty.
- Mam złe przeczucia - szepnęła nagle Nika.
Net zatrzymał ich donośnym psyknięciem.
- Na pewno nikogo tu nie ma? - szepnął zdławionym głosem.
- Dlaczego pytasz? - zdziwił się Felix.
Zamiast odpowiedzieć, Net wskazał latarką za otwór okienny. W dole po wodzie rozchodziły się kręgi, których źródło było gdzieś pod przeciwległą ścianą.
- To na pewno odbicie fali, którą zrobiłeś tą kratownicą - powiedział bez przekonania Felix.
Zeszli po schodach i z niechęcią zanurzyli stopy w zimnej wodzie. Znów zamarli bez ruchu, nasłuchując. Po chwili do ich uszu dobiegło jakby ciche pluskanie. Latarka w ręce Neta zaczęła drżeć.
- Jak mówisz “pewnie” to zwykle znaczy, że nie jesteś pewien - jęknął. - Ja się nie nadaję do takich akcji…
- Wracamy - zadecydował Felix.
Nika złapała go za ramię i powiedziała:
- Te odgłosy dochodzą też od strony windy. Patrzcie na kierunek fal.
Pluskanie stawało się coraz wyraźniejsze, a fale, uderzające o nogi przyjaciół, nie mogły być wynikiem odbić po upadku kratownicy.
- Idąc do windy spotkamy ich źródło… - przyznał Felix.
Wpatrywali się w ciemność, ale widzieli tylko falowanie wody.
- Coś tam się porusza - Felix próbował przebić wzrokiem ciemność - jakby woda wybijała spod podłogi.
- Wiesz, jak stąd wyjść? - zapytała Nika.
- Tamtędy - Felix odwrócił się i wskazał czarny otwór tunelu pod oknami sterowni. - Tyle, że jego koniec jest zamurowany.
Pluskanie stawało się coraz wyraźniejsze. Net ponownie skierował latarkę w tamtą stronę. W wodzie coś się kotłowało. Setki malutkich światełek błyskały w ich stronę.
<< Powrót do Felix, Net i Nika oraz Teoretycznie Możliwa Katastrofa