« Felix, Net i Nika oraz Orbitalny Spisek - fragment 1 | Home | Michu oraz Wszechgalaktyczny Sylwester - fragment 1 »
Felix, Net i Nika oraz Orbitalny Spisek - fragment 2
2009/01/20
Szkolny woźny, pan Sylwester, był starszawym mężczyzną z pokaźnym brzuszkiem. Należał do typu mężczyzn, którzy z niewyjaśnionych przyczyn noszą spodnie z paskiem umieszczonym niemal pod pachami. Gdyby nie łysinka i chude ramiona, przypominałby nieco filmowego Obelixa. Z piętra dochodziły odgłosy rytmicznego podskakiwania. Kurs tańca trwał w najlepsze. Pan Sylwester zerkał to na zegarek, to na schody na piętro i popijał lurowatą kawę z wielkiego kubka.
Nagle kątem oka dostrzegł migotanie pośrodku hallu. Spojrzał w tamtą stronę i zamarł. Mgiełka rozmyła się jak dym z papierosa w przeciągu. Stróż podejrzliwie zajrzał do kubka. Kawa jak kawa. Pociągnął kolejny łyk i wtedy rozległ się trzask jakby włączanych głośników, a przed drzwiami pojawił się znikąd dyrektor magister inżynier Juliusz Stokrotka w pomarańczowej marynarce. Sylwester szarpnął się w tył i rozpylił w powietrzu kawę, którą miał w
– Ale mnie pan wystraszył – odetchnął po chwili. – Znów zapomniał pan płaszcza?
Dyrektor podszedł do blatu recepcji, wziął z niego nic i to nic w jego rękach zamieniło się w płaszcz. Sylwester zamrugał.
– Za chwilę przyjdą tu serwisanci do mojego komputera – powiedział nieco sztucznie dyrektor. Płaszcz nagle znalazł się na plecach Stokrotki.
– Tak, ale…
Dyrektor drgnął. Coś zmieniło się w jego postaci, ale pan Sylwester nie potrafił powiedzieć co. Zrozumiał po chwili i zastygł bez ruchu. Dyrektor nie miał na sobie płaszcza, choć chwilę wcześniej…
– Wpuści ich pan do mojego gabinetu i zostawi, by spokojnie wykonali swoją pracę. – Dyrektor ponownie podszedł do blatu recepcji, ponownie wziął z niego nic, które to nic znów zamieniło się w płaszcz.
– Mam de żurek – wykrztusił zdezorientowany Sylwester. – Zdawało mi się, że już pan brał ten płaszcz. Zresztą… Ma go pan na plecach.
Faktycznie, dyrektorowi chyba udało się ubrać bez poruszania rękoma, bo przed chwilą trzymał płaszcz w dłoni, a teraz znów miał go na sobie.
– Otworzy im pan drzwi do mojego gabinetu i zostawi ich tam tak długo, jak będą tego potrzebowali – ciągnął dyrektor, jakby nie słyszał tego, co mówi stróż.
Wprawdzie to, co mówił dyrektor, w ogóle nie zgadzało się z ruchami jego ust, ale to było doprawdy nic w porównaniu z tym, co działo się z samą jego postacią. Płaszcz zniknął równie niespodziewanie, jak się pojawił, a po chwili, gdy dyrektor wykonał krok w kierunku drzwi, znów był na jego plecach.
– Proszę się niczemu nie dziwić – dodał dyrektor, odwrócił się w kierunku drzwi i rzucił przez ramię – i niech mi pan jutro nie wspomina o tym całym wydarzeniu. To bardzo ważne. Proszę mi nic o tym nie wspominać.
Nagranie zacięło się, gdy Stokrotka wykonywał pierwszy krok w kierunku drzwi. W efekcie wyrzucił przed siebie rękę i nogę, po czym je cofnął i znów wyrzucił. I tak przez kilka sekund. Sylwester wytrzeszczył na niego oczy, dyrektor bowiem wyglądał, jakby tańczył jakiś taniec nowoczesny.
– Chodzi pan na ten kurs? – Stróż wskazał kciukiem w górę, skąd wciąż dochodziły dźwięki przytupywania i stłumiona stropem muzyka.
Postać dyrektora znów drgnęła i płaszcz znów zniknął. Sylwester patrzył na niego w osłupieniu. Dyrektor machnął ręką i wniknął w zamknięte drzwi, zostawiając stróża nocnego z rozdziawionymi ustami. Wtedy stało się coś jeszcze gorszego. W powietrzu pojawiła się znikąd głowa z rudymi lokami. Spojrzała w dół, na rozlaną kawę, potem na skamieniałego Sylwestra, bezgłośnie powiedziała „Ups!” i zniknęła. Sylwester stał przez chwilę nieruchomo, wpatrując się w miejsce, gdzie zniknęła głowa. Trwał tak sekundę, gdy stało się coś, co przekroczyło jego wytrzymałość: w powietrzu, znikąd, zmaterializowała się rudowłosa dziewczyna. W kompletnej ciszy w dwóch susach pokonała hall i wniknęła w drzwi za dyrektorem. Sylwester wrzasnął, wbiegł na zaplecze i zatrzasnął za sobą drzwi.
<< Powrót do Felix, Net i Nika oraz Orbitalny Spisek