« Felix, Net i Nika oraz PaÅ‚ac Snów - fragment 4 | Home | Felix, Net i Nika oraz Orbitalny Spisek - fragment 2 »
Felix, Net i Nika oraz Orbitalny Spisek - fragment 1
2009/01/20
Stokrotka wpadł na zaplecze pracowni Butlera i rozejrzał się badawczo. Profesor stał na środku sali z założonymi rękoma i robił dziwne miny, patrząc na ścianę.
– Co ty robisz, Zenonie?… – zapytaÅ‚ zaskoczony Stokrotka.
– Jem lunch.
– Dłubiesz językiem w zębach.
– To lunch pozyskiwany podciśnieniowo. Na śniadanie miałem kanapkę z serem i trochę utkwiło…
Dyrektor wydął policzki i przyłożył dłoń do ust. Skrzywił się, zobaczył bowiem wielką plamę na plecach nauczyciela.
– Nie odczuwasz czasem potrzeby… – zastanawiał się, jak ubrać swoje myśli w grzeczne słowa – potrzeby uprania f
Butler zastanowił się.
– Nie, raczej nie. Może w sierpniu, z nudów. Po każdym praniu jest sztywny i nie pachnie tak swojsko. Czemu pytasz?
Stokrotka wydÄ…Å‚ wargi.
– Tak sobie. Ale masz drugi? Czysty?
– Oczywiście, że mam.
Przez twarz Stokrotki przemknÄ…Å‚ lekki wyraz ulgi.
– Nie zaparzyłbyś herbaty? – zapytał.
Profesor skinął głową i pstryknął czajnik. Dyrektor przechadzał się po pracowni, pilnie przyglądając się zgromadzonym w niej okazom.
– Nie uciekło ci aby nic ostatnio? – zapytał.
– Nie. – Butler pojawił się w drzwiach zaplecza. – Ten pyton nie dopełzł nawet do schodów.
– Nie mówiłeś, że… Ale się znalazł?
– Tak. Jest tam. – Wskazał jedno z terrariów na zajmującym całą ścianę regale.
Stokrotka podszedł do regału i nachylił się do terrarium. Było puste.
– Nie ma go! – Odskoczył i rozejrzał się po podłodze. – Znów ci zwiał.
– To piąty raz w tym miesiącu. Zdolna bestyjka, nauczył się otwierać pokrywę – dodał biolog z nieskrywaną dumą.
– I niczego z tym nie zrobiłeś?! – Dyrektor schylił się i sprawdził pod ławkami. – Duży jest?
– Nie bardzo. – Butler przyłączył się do poszukiwań. – Ze trzy metry. Ale przy twojej tuszy możesz się czuć bezpieczny. Nie zaatakuje kogoś, kogo nie może połknąć.
– Nie chodzi teraz o mnie, tylko o certyfikat.
– Nie połaszczy się na kawałek papieru.
Butler wręczył dyrektorowi kubek, a ten sprawdził ustami, czy herbata nie jest gorąca, po czym niby niechcący stracił równowagę i chlusnął herbatą na przód fartucha biologa.
– Och, bardzo cię przepraszam. – Wyciągnął chusteczkę i zaczął rozprowadzać herbatę po większej powierzchni. – Teraz musisz zmienić fartuch.
Butler nie przejÄ…Å‚ siÄ™ ani trochÄ™ nowÄ… gigantycznÄ… plamÄ….
– Drugi mam w domu.
– Nie mówiłeś, że… – Dyrektor przejechał dłonią po twarzy i spojrzał na drzwi. Potem spojrzał na zegarek. A potem na Butlera, który teraz miał plamy i z przodu, i z tyłu. – Trudno. Ściągaj. Powiemy, że jest w praniu.
Biolog odstawił kubek i niechętnie zdjął fartuch. Pod spodem miał znoszony sweter w serek. Dyrektor jąknął bezgłośnie. Granatowo-szare paski niegdyś były zapewne błękitno-białe, ale najgorsze były wielkie dziury na łokciach i kilka mniejszych na brzuchu.
– Załóż. – Dyrektor pokręcił z rezygnacją głową. – Powiemy, że jutro pójdzie do prania. Przygasimy światło, że niby coś tu sobie śpi za szkłem…
Butler zamaszyście narzucił fartuch. Zahaczył o stojący na stole kubek dyrektora i reszta herbaty znalazła się na błękitnej marynarce Stokrotki. Dyrektor wydał z siebie zduszony okrzyk przerażenia.
– Och, bardzo cię przepraszam – powiedział Butler i połą swojego fartucha zaczął wycierać garnitur. Niestety plama zamiast znikać, zmieniła kolor na fioletowy i stała się jeszcze bardziej widoczna.
– Co tym wycierałeś poprzednio? – Dyrektor odsunął jego rękę.
– Chyba atrament.
Magister inżynier Juliusz Stokrotka poczuł, jak robi mu się na przemian zimno i gorąco. Nawet bez plam na garderobie wynik inspekcji wydawał się przesądzony.
– Jezusie, Maryjo… – szepnął, luzując muszkę.
– Przeżyłem parę inspekcji – uspokoił go biolog.
<< Powrót do Felix, Net i Nika oraz Orbitalny Spisek